Pokoloruj mój świat...

Szukaj na tym blogu

sobota, 16 lutego 2013

Perfumy FM + dwa małe zakupy

Cześć Dziewczyny!

Nie robiłam ostatnio jakiś wielkich i szalonych zakupów, więc też nie miałam się czym "chwalić" na blogu ;-)

Na moją łazienkową półkę trafiły tylko:


Słuchajcie, wybór tych dwóch flakoników zajął mi 3 dni!
Ludzie, ile ja się nawąchałam, napsikałam...aż mi było niedobrze od nadmiaru i mieszanki wszelakich zapachów.

W końcu na trzeci dzień zabrałam cały zestaw próbek ze sobą do pracy i o pomoc poprosiłam koleżankę.
Wąchałyśmy je całe 8 godz. hihi (ale o tym sza ;-))

I udało się.
Ja zamówiłam dwa zapachy, a ona aż 7! (4 dla siebie i 3 dla męża)




Jak wiecie, (albo i nie wiecie) zapachy FM (Federico Mahora) są jakby wiernymi kopiami perfum oryginalnych (Chanel, Versace itp. itd.).
Więcej możecie poczytać na ich stronie FM Group

W każdym razie ja zamówiłam sobie po pierwsze

To jest zapach, który stanowi odpowiednik perfum Paris Hilton-Can Can. Jak dla mnie piękny, słodki... Ja lubię słodkie zapachy.
Niestety nie umiem opisywać zapachów.

Zapach ten ma numerek 283 i jest opisany jako prowokujący
i zmysłowy aromat nektarynki, kwiatu pomarańczy i piżma.

Jak dla mnie zapach jest śliczny i zupełnie w moim stylu.

Dla porównania skład prawdziwej Paris:
nektarynka, czarna porzeczka, kwiat pomarańczy, piżmo, ambra.

Nie wiem, jak pachnie oryginał, więc porównania nie mam.
Kosztowały 55,20zł za 100ml.


Drugi zapach, na który się zdecydowałam to nr 183.



Te z kolei stanowią odpowiednik Paco Rabanne - Black XS.
Są cudowne. Na początku bardziej urzekły mnie bardziej Paris, ale teraz chyba jestem bardziej zakochana w tych.
Seksowne połączenie aromatu kwiatu ciemiernika, różowego pieprzu, żurawiny, drzewa massoia oraz wanilii.

A teraz nuty zapachowe prawdziwych Black XS:
różowy pieprz, kwiat tamandyrowca, żurawina, czarny fiołek, ciemiernik wschodni, kwiat kakaowca, drzewo massoia, patchouli, wanilia.

Za ten flakonik 30ml zapłaciłam 33,80zł.

Wcześniej miałam już styczność z tą firmą i mam w swojej kolekcji jeszcze:


Te pierwsze od lewej to odpowiednik J'adore Christiana Diora,
a ten czerwony flakon to Versace - Veresence.

Miałyście kiedyś do czynienia z tymi perfumami?

wtorek, 29 stycznia 2013

Mój pierwszy raz... w HEBE ;-)

Cześć Dziewczyny!

Drogerię HEBE w moim mieście otworzyli jakieś pół roku temu.
Oczywiście, jako że ogromnie jest mi do niej nie po drodze, w dodatku jest w ogóle na drugim końcu miasta, a ja jestem leniem śmierdzącym, to od tamtej pory nie mogłam do niej dotrzeć.
Aż do dziś...
Mąż zawiózł mnie do lekarza, a kiedy wracaliśmy, z biedną, żałosną minką, prawie płacząc (sa sa sa ;-)) powiedziałam, że skończył mi się korektor i jak ja niby rano mam wyjśc do pracy z sińcami pod oczami i syfami widocznymi z promienia stu kilometrów :-(
No i tym sposobem (zlitował się nad biedną żoną) przekroczyłam dziś progi tejże drogerii.
Ależ byłam miło zaskoczona.
Podobało mi się w środku nieziemsko.
Miło, przytulnie...
Pan ochroniarz siedzi sobie grzecznie przy monitorkach przy wejściu i nie muszę czuć jego oddechu na swoim ramieniu.
Od progu krzyczy "Witamy w Hebe".
Wchodzimy a tu taki radosny krzyk "Witamy w Hebe", aż podskoczyłam haha :-D
Miła obsługa, służąca pomocą, ale nie narzucająca się.
Poza tym kosmetyki świetnie posegregowane.
Bez problemu można znaleźć wszystko czego się szuka.
Także wyszłam zadowolona.
Wyrobiłam też sobie kartę stałego klienta i na dzień dobry mam 10zł w prezencie (no nie za darmo, bo mogę je wykorzystać wtedy, kiedy wydam min. 40 zł jednorazowo...chyba; albo źle zrozumiałam hehe).

Weszłam tylko po korektor....






W środku, cudownie, przypominałam sobie, co mi się lada moment skończy, stąd płyn do demakijażu, zmywacz do paznokci i carmex. Tym razem wypróbuje wiśniowy.
Widziałam, że w Hebe mają Blistex (czy jak to tam się pisze) i następnym razem się na niego skuszę.
Teraz wzięłam carmex, z prostej przyczyny - był w promocji za 6,99zł.

Korektor wzięłam w nr 01, najjaśniejszy. Czy ktoś wie, co to za jeden? Dobry jest?


O tym tuszu wiele dziewczym pozytywnie się wypowiadało. Zobaczymy, czy i u mnie się sprawdzi.
Niestety mój zielony z Wibo ostatnio mnie coś zawodzi.


Róż też już był konieczny.
Niestety ten z Inglota, mimo, że długo się utrzymywał na buzi, okazał się być mega niewydajny, więc skusiłam się teraz na ten z Essence. Zobaczymy jak on sobie poradzi.
Nie wiem, co to za kolor.
Nie ma ani numerku, ani nazwy.
Podejrzewam, że jakiś numerek jest, ale pewnie pod tą naklejką.
Wydaje mi się, że to może być ten Babydoll.

A tu ceny dla zainteresowanych:

To już wszystkie moje zakupy.
Jak Wam się podobały?
Polecacie coś z Hebe?

Pozdrawiam,
Iza

sobota, 26 stycznia 2013

Znowu zaszalałam ;-)

Witajcie.

Na nową torebkę chorowałam już dobrych kilka miesięcy, jednak zawsze coś wyskakiwało, że nie mogłam sobie na nią pozwolić.
Dziś jednak nie odpuściłam.
Od rana miałam kiepski dzień a nic tak nie poprawia kobiecie humoru jak jakiś choćby drobny zakup.
Tak więc popołudniu wyruszyłam na łowy w poszukiwaniu torebki.
Znalazłam taką i to ona wróciła ze mną do domu



Torebkę kupiłam w Reserved. Była przeceniona ze 119zł
na 89,99zł.

Przy okazji wzięłam też zwykły sweterek, przeceniony z 59,99zł na 29,99zł.
Z tyłu lekko dłuższy niż z przodu.
Żadna rewelacja, ale na codzień, do pracy myślę, że całkiem ok.



No i dwa produkty pierwszej potrzeby




Ot, taki mały haul :-)

Pozdrawiam.

Denko

Hej!

Dziś u mnie kolejne już denko.
Uwielbiam ten moment, kiedy wszystkie te puste opakowania lądują w koszu, bo wiem, że wtedy bez żadnych skrupułów mogę wyruszyć na zakupy ;-)

Zaczynamy:

1.Tradycyjnie kolejne opakowanie Ziaji do demakijażu oczu.
2. Antidral na nadmierne pocenie się. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Teraz używam go naprawdę rzadko. Raz na 2 msc wystarczy i nawet przy wielkim wysiłku nie jestem wilgotna pod pachami. Mam już nowe opakowanie.
3. Mój ostatnio ulubiony płyn micelarny z Eveline.

4. Mleczko z Isany. Całkiem przyjemne, ładnie nawilżało.
5. Szampon z Yves Rocher. Hmmm... na początku myślałam, że się polubimy, ale potem wydawało mi się, że obciążał mi włosy. Zaraz po ich wyschnięciu miałam ochotę myć je po raz drugi. Więcej go nie kupię.
6. Płyn do higieny intymnej z Ziaji. Nie był zły, ale uważam, że mimo dużej pojemności, był bardzo nie wydajny. Jednak wolę mój sprawdzony z Venus z korą dębu.


7. Kolejna Ziajka :-)
8. Peeling z Avonu. Uważam, że całkiem fajny. Miałam go bardzo długo, nie zużyłam do końca, ale tylko dlatego, że minęła już jego data ważności. Wstyd się przyznać, ale i tak długo po terminie ważności go używałam.
9. Wszystkim znany żel z Biedronki. Chyba jednak nie tego szukam.


10. Kremik z Nivea. Ja byłam z niego zadowolona. Używałam go pod makijaż i się bardzo dobrze sprawdził. Przyjemnie pachniał, szybko się wchłaniał. Miał lekką konsystencję. Na pewno jeszcze kupię.

11. Jedwab z Marion. Ja go bardzo lubię i jak wiecie mam już jego większe opakowanie.
12. Sypki, transparentny puder z Essence. Dla mnie super. Niczego więcej nie potrzebuję.
13. Żel pod oczy z Flosleku. Więcej nie kupię, bo w moim wieku ma się większe potrzeby jeżeli chodzi o pielęgnację tej strefy. Nic nie robił, średnio nawilżał, sińców też w żadnym stopniu nie niwelował.


14. Zovirax. Już Wam pisałam, że zawsze musi być w mojej apteczce. Czasami chyba go jednak nadużywam.
15. Carmex - uwielbiam.


16 i 17. Tusze z Wibo, które lubię, aczkolwiek rozglądam się za czymś innym. Może coś mi doradzicie? Żeby też było niedrogo, a żeby ładnie pogrubiał i wydłużał rzęsy.


I trochę próbek i maseczek.
Swoją drogą te perfumy z Yves Rocher Moment de Bonheur bardzo mi się podobają :-)

To by było już całe denko.
Papa :-)