A więc stało się...
Zrobiłam to...
Rano...
Punkt 7:00...
Weszłam, zobaczyłam, zakupiłam...:-D
Nawiedziłam rano Biedronkę i zakupiłam Bielendę Awokado, pomadkę ochronną Bell oraz żel pod prysznic.
Byłam też w Rossmannie po kremik na dzień i zasypkę dla Adaśka i jako gratis do kremu dostałam pomadkę ochronną Nivea :-)
Zdecydowałam się na wersję zapachową kwiat wiśni i nie żałuję ani grosza wydanego na ten żel.
Nie dość, że pięknie wygląda w łazience to w dodatku pachnie obłędnie. Cały dzień go wącham. Cudo.
Chusteczki Tami bardzo lubię i zawsze mam w torebce.
Awokado jeszcze nie używałam, gdyż najpierw muszę zużyć Ziaję.
A teraz pomadka ochronna Bell...
Hmmm ładnie się rozprowadza na ustach, nie jest tępa, nawilża/natłuszcza? usta, ale jej zapach jest koszmarny!
Miała być wiśnia a to cuchnie sama nie wiem czym.
Kojarzy mi się z jakimś lekarstwem, sama chemia. Fuj!
Jestem ciekawa, czy tylko ta wiśnia tak pachnie czy pozostałe też.
Potrzebowałam jakiegoś kremiku na dzień pod makijaż i wybrałam ten. Nie wiem jak się będzie sprawował, ale rozsmarowany na ręce ładnie i szybko się wchłonął i nie pozostawił żadnej tłustej warstwy, jakby go wcale nie było.
A jako gratis do kremu otrzymałam kolejną pomadkę ochronną :-)
Pozdrowionka,
Iza