Pokoloruj mój świat...

Szukaj na tym blogu

niedziela, 19 stycznia 2014

Mały Mix

Urywki z ostatnich tygodni...


 To był naprawdę piękny dzień :-)


 Drobne zakupy Biedronkowo-Rossmannowskie


 To również był piękny dzionek :-)



 Wielkie plany na pochłonięcie tego wszystkiego.
Dwa Maybelline: Affinitone i Affinimat. Co śmieszne oba niby w tym samym odcieniu Golden Beige w nr 24


 Skusiłam się, ale ta pomarańcza jednak wszystko psuje...


 Lubię te klimaty....zwłaszcza, kiedy jest ciemno ;-)





Pozdrowionka

                           Mormyszka

poniedziałek, 30 grudnia 2013

piątek, 27 grudnia 2013

Kosmetycznie....

Teraz przyszedł czas na kilka rzeczy kosmetycznych.

 Skusiłam się na ten szampon z CeCe i odżywkę z Nivea bo wiele się o tych produktach nasłuchałam i naczytałam.
Używałam już kilka razy i nie umiem na razie nic powiedzieć.
Mam wrażenie, że zaraz po umyciu włosy są całkiem fajne, miękkie, delikatne, wygładzone i pięknie pachną, a na drugi dzień smętny zwis i oklap. No nie wiem. 

Miałyście może te produkty?
Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?


A dziś po pracy wpadłam do Rossmanna po płatki kosmetyczne a wyszłam z....





Zdecydowałam się na podkład i krem, ponieważ miałam okazję przetestować oba produkty z jakiś próbek dołączonych do czasopism i byłam z nich zadowolona.
Podkład jest teraz w Rossmannie na promocji za 17zł i dlatego się skusiłam. Mam wrażenie, że jest dużo lepszy od brata Affinitone, przynajmniej takie miałam wrażenie używając tej próbki. Zobaczymy, jak sprawdzi się na dłuższą metę.

Krem natomiast kupiłam, bo jest bardziej treściwy i wydaje mi się, że lepiej nawilża teraz moją skórę, niż ten z AA.
Będę testować.

Na razie to by było na tyle.

W najbliższym czasie nie planuję jakiś większych zakupów.
Jedynie micela z Biedry. Chociaż obawiam się, że może być trudno z jego zdobyciem. Ostatnio nie widuję go w mojej Biedronce.
No nic, w moim mieście Biedronków jak mrówków, to będę szukać :-)

Buziaki :-*

Człowiek człowiekowi...Mikołajem

A dokładniej rzecz ujmując, to ja sama w tym roku byłam Mikołajem i dla siebie i dla męża.
A co, nam też się coś od życia należy, prawda :-)

Hej.

Dziś przychodzę do Was z postem o moich przed- i poświątecznych zakupach.
Izunia, jak co roku otrzymała premię świąteczną i pognała 
na zakupy.
W końcu, nie oszukujmy się, wszystko to było mi na gwałt potrzebne ;-)

No to lecimy.

Zacznijmy od butów.
Chciałam długie, proste, czarne kozaki.
Te znalazłam o dziwo w Deichmannie.
Piszę "o dziwo", ponieważ jakoś bardzo rzadko udaje mi się coś w nim kupić.
A te, jakby czekały na mnie.
Była ostatnia para, w rozmiarze 37 (ja noszę 36).
Przymierzyłam, jakby na mnie robione.
Cena też fajna, bo 140zł.
Myślę, biorę.
Przy kasie miłe zaskoczenie, bo Pani mi mówi, że z racji tego, iż to ostatnia para, buty kosztują tylko 70zł.
Ale się ucieszyłam :-D

 

Następnym moim celem była kurtka.
Miała sięgać za pupę i być w jasnym kolorze.
Matko, ile ja się nachodziłam.
Zero kurtek.
Tzn były, ale nie takie jakbym chciała.
A jak już znalazłam taką, która mi się spodobała to nie było na mnie rozmiaru.
W końcu w Butiku, znalazłam to 


Stwierdziłam, że już nic innego raczej nie znajdę a w tej czuję się całkiem w porządku, więc ją wzięłam.
Tylko kurcze mogłaby być w rozmiarze 34, bo 36 jest delikatnie na mnie za duży.

Dobrze, idziemy dalej.
Dalej na cel obrałam dżinsy.
Jak wszystko inne miały być wąskie, granatowe i bez żadnych udziwnień.
Te pochodzą z Camaieu.
Do tego dobrałam przy kasie pasek.


Zajrzałam jeszcze do chińskiego sklepu Seastar i upolowałam dżinsową koszulę, którą już uwielbiam oraz ala'skórzaną spódniczkę.
Dziwię się, że ja, która łazi tylko w spodniach, kupiłam spódniczkę i to jeszcze TAKĄ.
Ale co tam, raz się żyje.
A czuję się w niej wyśmienicie.
Jest łaskawa dla mojej gruszkowatej sylwetki :-)



No, jeżeli chodzi o zakupy ciuchowe to chyba już wszystko.
Mam nadzieję, że dotrwałyście do końca.

Pozdrowionka i buziaki :-*